Pokazywanie postów oznaczonych etykietą model. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą model. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2015

Andes czyli Oscar goes to... ;)

Kilka dni temu skończyłem robić filmik z renderów powstałych podczas projektowania oraz ze zdjęć, które zrobił Heniu podczas sklejania modelu. Wstawiłem go na YT, bo czas najwyższy było odświeżyć  trochę moje konto gdyż od dawna nie wstawiłem tam nowego filmiku. 
Zapraszam do obejrzenia:

Mam nadzieję, że będzie to ciekawe uzupełnienie dla modelarzy, którzy zechcą zbudować ten model, i będą mieli wszystko w jednym miejscu, zamiast przeglądania iluś tam stron wątku poświęconego danemu projektowi na forum i szukania zdjęć z budowy. Nie twierdzę oczywiście, że czytanie relacji jest bezcelowe, tam też można znaleźć przydatne wiadomości. Jednak nie każdy ma czas i chęci czytać więc ma tutaj wszystko w "pigułce". 
Obecnie przygotowuję film z projektowania i sklejania Aichi E16A Zuiun, który również wstawię po ukazaniu się jego modelu.

Do zobaczenia w następnym wpisie.
PGiN



niedziela, 9 listopada 2014

Pod własnym nazwiskiem czyli chyba czas na zmiany.

To nie przyszło tak zaraz. Od dłuższego czasu chodziła za mną zmiana nazwy serii, pod którą wydaję swoje modele. Zamienienie ją na kolejną odmianę angielskiej nazwy związanej z modelami kartonowymi nie wchodziło w grę. Ciężko coś nowego w tym temacie wymyślić, a i mój angielski nie jest rewelacyjny. Dotychczasowa nazwa czyli Paper Models Design już mi się trochę "przejadła", tym bardziej, że mam takie wrażenie, że jest też i inna seria pod bardzo podobną nazwą chyba Paper Model Design. Więc różnica tylko w jednej literze. Nie jestem na 100% pewien, ale chyba kiedyś coś mi takiego mignęło gdzieś na jakiejś stronie z modelami kartonowymi. Nie wiem, a i nikt przez te kilka lat nie zgłaszał zastrzeżeń co do mojej nazwy, ani ja zbytnio się tym nie interesowałem.
Tak prezentuje się logo i dotychczasowa nazwa serii moich modeli:

Coraz bardziej myślałem nad powrotem do pomysłu sięgającego jeszcze lat 90. ub. wieku i firmowania tego co robię swoim nazwiskiem. Wówczas były to jedynie marzenia o projektowaniu komputerowym, dzisiaj to rzeczywistość.
Na razie projekt wstępny wygląda tak:
Oczywiście projekt wymaga jeszcze poprawek, ale to już są kwestie kosmetyczne bo ogólny zarys jest zgodny z tym co sobie wówczas wymyśliłem.
Decyzja nie była łatwa, bo nie lubię zbytnio afiszować się swoim nazwiskiem. To chyba pozostałość po czasach dzieciństwa gdy często słyszałem pod swoim adresem określenie Szwab. Dzisiaj się z tego śmieję bo moi przodkowie akurat nie pochodzą ze Szwabii, a z Bawarii, czego się nie wstydzę, a wręcz przeciwnie (gdzie produkowano w czasie II wojny samoloty ze skrótem BF drodzy miłośnicy lotnictwa?, a czym dzisiaj byliby dresiarze bez BMW? Tak więc z szacunkiem panie i panowie do Bawarczyków. :D ), zaś na co dzień zaś mieszkam jak i wielu Polaków na terenach należących przed 1945 r. do Prus, więc? Jednak przez lata jakiś taki uraz przed chwaleniem się swoim nazwiskiem mi pozostał. Skoro więc mam je takie, a nie inne, a trzeba przyznać, że nazwisko Wagner jest znane na świecie, jest dobre medialnie, nie jest trudne do zapamiętania i wymówienia dla obcokrajowców, więc w sumie czemu by nie spróbować? Jeśli nie spróbuję to się nie przekonam czy to była dobra decyzja. Wagner Models brzmi całkiem nieźle. Nie ja pierwszy i zapewne nie ostatni, który firmuje swoją pracę własnym nazwiskiem. Zmianę planuję od 1.stycznia 2015, w tym roku już nic nie będę zmieniać, a jeśli kiedyś spróbuję wydawać modele w klasycznej papierowej wersji to nie będę musiał startować z nową nieznaną nazwą od nowa. :)

Do zobaczenia w następnym wpisie.
PGiN


środa, 25 czerwca 2014

Domek kapitana i załogi ciąg dalszy czyli detali przybywa.

Przybywa detali. Łodzie ratunkowe co by na wypadek jakiegoś spotkania z góra lodową było czym zwiewać.
Poza tym kominek, pomosty, wsporniki, jakieś schodki. Ot drobnica co by modelarzom nie było za dobrze bo musi być coś co uprzykrza życie ;) :

Niebieska wnęka w pokładzie to basen. Często spotykany element na współczesnych statkach handlowych. Ciekawe czy przed sztormem spuszcza się z niego wodę czy zostawia to do zrobienia przyrodzie podczas kołysania statku. Tak sobie myślę, że znając tempo Henia model będzie gotowy za tydzień no najdalej dwa. Żebym ja w takim tempie projektował... ;)

Do zobaczenia w następnym wpisie.
PGiN

czwartek, 22 maja 2014

Jak ten czas leci...


Byłem święcie przekonany, że ostatni wpis tutaj opublikowałem kilka miesięcy temu, a tymczasem... minął ponad rok.
Co przez ten czas wydarzyło się w moim projektanckim świecie?
"Californian" jest już przetestowany i dostępny w sklepie Ecardmodels:
http://www.ecardmodels.com/index.php/ships/civilian/1-400-s-s-californian-paper-model.html
Od nowego roku zacząłem projektować model słynnego wycieczkowca "Costa Concordia" i zapewne do dzisiaj już bym go skończył (model jest już w fazie rozwijania części), jednakże sprawy życiowe spowodowały, że muszę ten projekt odłożyć na kilka miesięcy.
Tak "Costa Concordia" prezentuje się na renderach:
Do Costy na pewno wrócę, tylko, że za kilka miesięcy.

Aby całkiem nie wyjść z rytmu postanowiłem sobie zaprojektować coś prostego. Wybrałem rosyjski statek szpitalny s.s. "Mongolia" z 1904r.
Oto jej rendery:


Model jest już w fazie rozwijania części. Jeśli jesteście ciekawi jak powstaje "Mongolia" to zapraszam tutaj:
https://www.youtube.com/playlist?list=PL_PUS2YjJEzGURudCT4gDE5My9Pbb9vg3
W międzyczasie bardzo naszła mnie ochota na zrobienie czegoś współczesnego. Tutaj mój wybór padł na kontenerowiec m/v "Andes" z 1984r. (niezły "skok" w czasie, równo 80 lat :) ).
Tak prezentują się jego rendery:


Wszystkie modele w skali 1:400. Model m/v "Andes" powstał w ciągu niecałego miesiąca i już za kilka dni rozpocznie się jego sklejanie testowe. Sam jestem ciekaw jak będzie się prezentować. Mam nadzieję, że będą to ciekawe propozycje zarówno dla miłośników starszych jednostek jak i dla tych co lubią nowoczesne statki.
Tak więc w tym roku na pewno ukażą się te dwa modele. Trochę "przespałem" pierwsza połowę roku (w sumie to zbyt "zagrzebałem" się w projekcie Concordii, ale mam nadzieję zrobić do końca roku jeszcze dwa projekty (już wybrałem jakie, ale to na razie tajemnica ;) ).
Sukcesywnie będę opisywać postępy z prac bo przyznaję bez bicia, że zaniedbałem ten swój mały blog.

Do zobaczenia w następnym wpisie.
PGiN

środa, 15 maja 2013

s.s. "Californian" czyli niechciana sława. (II)

Californian nie był piękny. Nie po to go zbudowano, żeby olśniewał urodą. Miał być zwyczajnym "koniem roboczym" do przewozu towarów i dodatkowo ludzi. Powstał w stoczni Caledon Shipbuilding & Engineering Company w Dundee w Szkocji na zamówienie linii Leylad Line, która z kolei była częścią J.P. Morgan's International Mercantile Marine Co. Tej samej firmy będącej włąścicielką White Star Line, do której należał Titanic. Zwodowano go w 26 listopada 1901. Dzień ten zapewne był wielkim świętem dla mieszkańców i stoczniowców z Dundee gdyż mając długość 141,4 metra Californian był największym statkiem jaki do tej pory powstał w tej stoczni. Niecałe dwa miesiące później 23 stycznia 1902 zakonczono jego wyposażąnie i był gotowy do slużby. KIlka dni później 31 stycznia wypłynął w swój pierwszy rejs z Dundee do Nowego Orleanu.
Głównym towarem jaki miał przewozić była bawełna i przewoził ją dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku... Normalna szara rzeczywistość, zwykłego statku handlowego jakich setki wówczas pływały, przeplatana postojami w portach, załadowywaniem i rozładowywaniem ładunku, remontami lub przeglądami...

Projekt 3D s.s. "Californian" w skali 1:400

czwartek, 9 maja 2013

s.s. "Californian" czyli niechciana sława. (I)

Wielu ludzi pragnie sławy. Sławy w tym co robią, prestiżu, szacunku, a nawet uwielbienia. Niektórym to się udaje, innym nie dane jest jej zakosztować pozostając poza jej granicą, wciąż żyjąc marzeniami o niej.
Są różne rodzaje sławy. Dobra sława i zła sława.
Są też różne długości sławy. Sława długa, trwająca latami, dziesięcioleciami, wiekami i krótka, o której kilka miesięcy później nikt nie pamięta, a ci którzy ją zdobyli najczęściej umierają w samotności i zapomnieniu.
Na sławę dobrą lub złą jedni ciężko pracują latami niekiedy pełnymi wyrzeczeń, innym przychodzi ona lekko i bez trudu.
Wielu nie myśli o tym by być na ustach wszystkich. Żyją swoim życiem nie zawracając sobie głowy mrzonkami.
Jednakże czasem przewrotny los postanawia spośród tych, którzy nie pragną rozgłosu wybrać jednego i postawić go w samym centrum wydarzeń. Pół biedy gdy o takim nieszczęśniku pozostanie dobre wspomnienie na długie lata. Są jednak i tacy, którym los zafundował najgorszy rodzaj slawy: złą sławę trwającą latami, a nawet wiekami, w dodatku przyciągającą nowe pokolenia nią zainteresowane, które na nowo rozdrapują niezabliźnione rany.
Wystarczy tylko być w niewłaściwym miejscu o nie właściwej porze... 

Projekt modelu s.s. "Californian" w skali 1:400

wtorek, 7 maja 2013

PGiN? Cóż to takiego?

Gdy kilka lat temu zaczynałem swoją przygodę z projektowaniem modeli od samego początku postanowiłem traktować je jako zabawę, miłe spędzenie czasu i odpoczynek od codziennych zajęć. Postanowienie nie dotyczyło tylko jednej rzeczy: jakości opracowywanych przeze mnie modeli zgodnie z moimi ówczesnymi i obecnymi umiejętnościami. W tej kwestii nie mogłem i nie mogę sobie pozwolić na luzackie podejście. Reszta jest przygodą.
Przy którymś kolejnym modelu wpadła mi w ucho Ewangelia według św. Mateusza o Gnuśnym Słudze Mt 25,14-30 (widocznie musiała to być niedziela lub jakieś święto), który nie pomnożył dóbr swego pana. Nie wnikając w istotę zagadnienia dwa wyrazy "gnuśny" i "nieużyteczny" jakoś tak skojarzyły mi się z tym co robię.
Nie należę do projektantów "wyścigowych", robiących szybko modele. Chcę to robię, nie chcę nie robię. Czasem przerywam projekt w zaawansowanym stanie po to, żeby zacząć inny, który akurat mi wpadnie w oko. Czasem projekt czeka na skończenie kilka lat, a w międzyczasie powstaja inne. Ot taki ze mnie leniuszek. :) Określenie "gnuśny" jak najbardziej pasuje.
Wielkiego pożytku nie mają też ze mnie wydawcy. Nie współpracuję z żadnym wydawnictwem gdyż wolę chodzić własnymi ścieżkami projektując to co chcę i kiedy chcę. Modeli też już nie kupuję skoro sam sobie mogę po swojemu taki model zaprojektować. Więc dla wydawców jestem jak najbardziej "nieużyteczny".
I tak oto powstał PGiN - Projektant Gnuśny i Nieużyteczny. Żartobliwe spojrzenie na to co robię. Zdecydowanie wolę to określenie niż napuszone "Projektant" (jeśli już to wolę w stosunku do mnie pisane z małej litery). Jest jeszcze TGiN - Tester Gnuśny i Nieużyteczny, ale to już inna historia.

Pozdrawiam.
PGiN
s.s. "Lucania" opracowana przeze mnie w skali 1:400.

s.s. "Lucania" w skali 1:400 sklejona przez Henryka Schoepe na podstawie mojego opracowania.